Nieświadomie przycisnęłam dłoń do ust. Te kocie zielone oczy......Oczy ze wspomnień. Mrużąc oczy, próbowałam przypomnieć sobie skąd ja je znam. Przecież to niemożliwe......Prawda to nie jest jakaś powieść romantyczna?!.
- Przepraszam - słysząc skruszony głos spojrzałam na chłopaka, ale zamiast pięknych, rozpalonych pożądaniem zielonych paciorków zobaczyłam dwie żółte plamki - Nie mam pojęcia co w kuzyna wstąpiło.
- Nic się nie stało - wyszeptałam, przez ściśnięte gardło. Zaraz jednak się opanowałam i po odkaszlnięciu powtórzyłam do głośniej - To drobiazg - obracając to w żart wybuchnęłam śmiechem.
- Ale na pewno?
- Na pewno i niech pan już się tym tak nie zamartwia - posyłając mu uśmiech złapałam za zeszyt - A teraz wybaczcie, ale muszę się podszkolić na jutrzejszy sprawdzian, który zdecyduje o mojej dalszej edukacji - salutując chłopakowi, niby niechcący popchnęłam w jego stronę niczego nieświadomą Shirę - I życzę udanej randki - dodałam pod nosem uśmiechając się diabolicznie.
-Villemo zaczekaj - łapiąc 15- letnią dziewczynę za rękę powoli przyciągnął jej ciało do siebie - Zrozum to nie ode mnie zależy. - mówiąc to sam słyszał jak jego głos drży od wstrzymywanych łez.
- Ale to my sami decydujemy o naszym losie - Dziewczyna nie próbowała hamować spływających po policzkach łez - Ale ty jesteś za bardzo rycerski, za bardzo taki...taki - nie umiejąc się wysłowić uderzyła go z pięści w tors - Sam wiesz jaki jesteś.
- Kochana zrozum - szepnął tuląc ją do siebie - Gdyby nie to, że jesteśmy kuzynami i gdyby nie....
- W piątym pokoleniu - przerwała mu dziewczyna tupiąc nogą - Słyszysz w PIĄTYM POKOLENIU na Miłość Boską.
- I gdyby nie to, że obydwoje zostaliśmy obdarowani - dodał niczym niewzruszony.
- Czyli jednak - wymamrotała załamana - Wolałbyś gdybym wtedy zginęła nad tą wodą, wtedy nie miałbyś na karku swojej przeklętej kuzyneczki, która cię kocha i która ma piekielne wizje przyszłości i czuje więcej niż inni.
- Vill to nie tak - zaczął się tłumaczyć, ale dziewczyna go nie słuchała. Stanąwszy na palcach po raz pierwszy musnęła jego usta swoimi po czym ja letni wietrzyk uciekła w bliżej nieokreślone tereny pokryte zieloną trawą - VILLEMO - krzyknął jeszcze za dziewczyną, która niestety już go nie słyszała - Ja też cię kocham - dodając to padł na kolana prosto w zieloną otchłań trawy....
Budząc się ze snu czułam się jakby ta scena wydarzyła się na nowo, a w głównej roli obsadzono mnie. Przecież to byłam ja......Uświadamiając sobie prawdę zerwałam się z łóżka i podbiegłam do lustra. Stając przed nim ujrzałam dokładnie to samo co we śnie. Gęste ciemnobrązowe włosy, które zależnie od kaprysu raz się kręciły, a raz były zupełnie proste. Te duże fioletowo-różowe oczy. To byłam ja....Ale ten chłopak.....Przecież to był amant z kawiarni...
- Dominik - szepcząc nieświadomie dotknęłam swoich ust - Kochanie tęsknie.
Uświadamiając sobie prawdę padłam na kolana i po raz pierwszy w życiu zaczęłam szlochać.
Oczami Dominika
Budząc się ze snu, siadłem na łóżku i zacząłem rozglądać się dookoła. Widząc obraz odwrócony do mnie tyłem, powoli wstałem z łóżka. Nie przejmując się chłodem przejmującym moje nagie członki jak w transie odwróciłem obraz i utonąłem w tych niewinnych oczach, których właścicielką jest dziewczyna przedstawiona na tym portrecie.
- Villemo - szepnąłem nieświadomie - Tęsknie za tobą - czując łzę spływającą po policzku opadłem na kolana i zacząłem łkać.
*****
- Przepraszam - wyszeptawszy te jedno słowo zaczęła szlochać nad losem tej dwójki - Ale musiałam. MUSIAŁAM !!! - krzycząc ostatnie słowo opadła na kolana i schowała twarz w dłoniach. Nawet nie drgnęła kiedy jej cela powoli się zaczęła otwierać, a jej kat wszedł do środka z uśmiechem drapieżcy.
- Nie uratujesz już ich - szepcząc jej do ucha te słowa musnął jej delikatnie w policzek - Moi synowie ich zniszczą - wychodząc wybuchnął śmiechem, który rozdarł do końca duszę więźniarki. Z zawziętością jednak podniosła załzawione oczy i patrząc na kraty szepnęła w ich stronę.
- Mylisz się Milordzie....Czystej miłości nic nie przezwycięży nawet takie bezduszne istoty jak ty i twoi potomkowie. Ja się poddałam, ale oni nadal walczą - zaciskając mocno pięści posłała swoją energię w stronę nieświadomej dziewczyny zalanej łzami.
- Walcz za nas dwie siostrzyczko - wysapała po czym z przemęczenia opadła na podłogę i zwinąwszy się w kłębek zasnęła.
Dziękuję... Po prostu dziękuje. Ten rozdział jest cudowny. W sumie to jest piękne. Bajka...
OdpowiedzUsuńChyba więcej słów tu nie trzeba. Lepiej oddać się temu rozdziałowi i milczeć ;)
Wspaniały : D Masz talent i to wielki !! < 3 Czekam na nn < 3
OdpowiedzUsuńOooo Dziękuję kochana :) A rozdział wspaniały :* Czekam na nexta
OdpowiedzUsuń