- Może dzieckiem już nie jesteś, ale nadal się tak zachowujesz - powiedziała mama, na co ja tylko wywróciłam oczami.
- Mamo nooo - załamana jęknęła do telefonu, po czym opadłam na fotel - Dlaczego mi nie ufasz?
- Ufam ci skarbie - powiedziała czule kobieta - Ale także się martwię.
- Niby czym, to tylko pierwszy dzień w pracy.
- Po pierwsze dlatego, że to pierwszy dzień, a po drugie, że twoje zdolności wyjdą na jaw.
- Mamo nie martw się nie zdradzę nas - powiedziałam uspokajająco - Przecież nie będę latać po kawiarni i się chwalić, że mam wyjątkowe talenty, nie mam 5 lat.
- Villemo ja się po prostu o ciebie boję.
- To się nie bój - prawie krzyknęłam do słuchawki.
- Kocham cię córeczko - szepnęła w końcu mama dając za wygraną - I życzę ci powodzenia.
- Ja ciebie też kocham - szepnęłam i zamknęłam oczy - I proszę nie martw się wszystko będzie dobrze.
- Mam nadzieję - szepnęła tylko kobieta po czym się rozłączyła.
- Pa mamo - powiedziałam do telefonu i rzucając go na łóżko, schowałam głowę w dłoniach - Ty to umiesz pocieszać człowieka - podnosząc się z łóżka wypuściłam głośno powietrze z płuc i zaczęłam zbierać rzeczy do torebki.
Wchodząc do swojej nowej pracy uśmiechnęłam się szeroko. Już mi się tu podoba. Dużo osób, gwar rozmów przy kawie i zapychające się ciastkami dzieciaki. Zadowolona z perspektywy pracy tutaj weszłam do lokalu i zaczęłam rozglądać się dookoła. Nie widząc nigdzie mojego nowego szefa, którego spotkałam 3 dni temu ruszyłam w stronę lady.
- Co podać? - zapytała jakaś dziewczyna powstrzymując ziewanie.
- Właściwie to nic, od dzisiaj tu pracuje - powiedziałam próbując powstrzymać podekscytowanie.
- Will? - powiedziała z uśmiechem - szef o tobie mówił.
- Nie Will (Łill) tylko Villemo - powiedziałam wywracając oczami - Albo Vill (Will).
- Miło mi Shira i zapraszam za ladę - z szerokim uśmiechem podniosła ladę do góry tym samym umożliwiając mi wejście - Witamy w "Fairy Tail".
- I jak pierwszy dzień pracy? - zapytała Shira podchodząc do mnie, kiedy odwiązywałam fartuszek.
- Praca jak praca - powiedziałam udając obojętność - A tak na serio to miłe doświadczenie - powiedziałam z lekkim chichotem.
- Optymistka? - zapytała pokazując na moją osobę.
- Raczej pozytywnie postrzelona umysłowo - zaśmiałam się, a dziewczyna zawtórowała mi - To do jutra - pożegnawszy się z nią ruszyłam drogą powrotną do mojego mieszkania.
~*~
- DOMINIK!! DOMINIK!! DOMIIIIINNIIIIK.
- Przestaniesz się w końcu drzeć Marco - powiedziałem ze śmiechem do mojego kuzyna - Jesteśmy w pracy, a nie na dyskotece.
- Ty nazywasz to pracą? - zapytał pokazując na puste kartki papieru i połamane ołówki - Bo ja nazywam to totalną rozpierduchą.
- No może to nie jest praca idealna - powiedziałem zawstydzony - Ale zawsze coś się zarobi, żeby nie być uzależnionym od rodziców.
- Dlatego wolisz rysować portrety napalonych fanek twojego wyglądu i starych pasztetów z mopsami.
- Mar nie zaczynaj.
- Co nie zaczynaj, co nie zaczynaj - zbulwersowany chłopak podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy - Stać cię na coś lepszego.
- Na przykład na co?
- Jesteś świetnym fotografem, zostań nim, masz wygląd modela, pozuj, chodź na wybiegu jako model, pozuj. Ale nie marnuj się jako uliczny artysta.
- To nie jest takie proste - mruknąłem po czym zacząłem sprzątać swoje rzeczy - A teraz chodź do domu czas na nas - zarzucając torbę na ramię ruszyłem przed siebie.
- Oj no Dom proszę nie złość się na mnie chcę dla ciebie jak najlepiej - czułem jak Młody przytula się do moich pleców.
- Wiem, wiem - powiedziałem kręcąc głową.
~*~
- To za długo trwa - kobieta z kapturem na głowie, po raz kolejny spojrzała w szklaną kulę leżącą przed nią - Musicie w końcu się spotkać - szepnęła i przymknęła na moment oczy. Widząc mrok zbliżający się do spokojnego Dublina wzdrygnęła się - Wróg jest coraz bliżej, a tylko wasza 4 może go pokonać, a poza tym wasze dusze tęsknią za sobą - uśmiechając się na wspomnienie znajomych dusz wytarła łzy, które nieświadomie spłynęły po jej policzkach - Moja rodzina - szepnęła tylko, po czym pogłaskała twarz dziewczyny w kryształowej kuli - Kiedyś się jeszcze spotkamy - powiedziawszy to zniknęła w rozbłysku światła.
Uuuuu.... Robi się cieeekawie!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta złotko :*
Piernicek :)
No po prostu takie WOW *O* Nie wiem co mam powiedzieć !! Czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńFajnee :) Wciągające... Czekam na next :**********( dobra już koniec tego całowania)
OdpowiedzUsuń